Z pamiętnika Panny Młodej

18:35:00

Źródło: MadeInHisImage
Jak się czuje Panna Młoda na dwa tygodnie przed ślubem? 
Mówi się, że kobiety posiadają w sobie niezliczoną gamę uczuć i emocji, których czasami nawet same nie potrafią określić. Pomnóżcie wszystko razy nieskończoność, a otrzymacie mieszankę uczuć, która gromadzi się w kobiecie przed ślubem. Codziennie inny humor, do wyboru - do koloru. Przynajmniej ja tak mam. No dobrze... nie zawsze, czasami. :)

Od jakiegoś czasu budzę się z dziwnym "czymś" w środku. Z czymś nieopisanym, ze swego rodzaju mieszanką wszystkiego: po trochę szczęścia, radości, strachu, zdenerwowania, przejęcia. Tak... przejęcia. To chyba dobre określenie. Porozmawiajmy dziś trochę o emocjach, o tym co w kobiecym sercu rodzi się właśnie w tak wyjątkowych chwilach. Szczególnie w tych "tuż przed".


Jestem s z c z ę ś l i w a...

Źródło: douniacuisine.com
Ostatnio ze wszystkich stron padają pytania o moje samopoczucie, czy jestem cały czas spokojna, czy może już się denerwuję, co jeszcze trzeba zrobić, albo może już wszystko mamy dopięte na ostatni guzik. Powiem Wam, że to nawet miłe, jak ktoś mnie o to pyta - widzę, że mój ważny dzień jest też ważny dla moich przyjaciół i znajomych. Te wszystkie pytania jeszcze bardziej nakłaniają do tego, aby zatrzymać się i pomyśleć: jak się czuję, co tak naprawdę jest w moim sercu? A czuję się... szczęśliwa. I to bardzo szczęśliwa! Zawsze marzyłam o tym, aby pokochać na amen, wziąć ślub jak z bajki, założyć rodzinę i żyć szczęśliwie. Moje szczęście już trwa, a za kilkanaście dni nabierze jeszcze bardziej zawrotnego tempa. I jestem szczęśliwa, bo będę żoną, bo będę miała męża, bo stworzymy nową rodzinę, bo jestem kochana, bo założę piękną białą suknię, bo.... bo.... bo.... i mogłabym wymieniać, wymieniać i wymieniać. Tak, jestem szczęśliwa!

 Jestem s e n t y m e n t a l n a...

Źródło: mrwallpaper.com
Gdy byłam mała rozdmuchiwałam dmuchawce i wyobrażałam sobie, że pyłki dmuchawca dolecą do osoby, za którą tęsknię i do której tego dmuchawca wysyłam. To było takie niewinne. Podejrzewam, że nie tylko ja tak robiłam. Z natury jestem sentymentalna: tęsknię, marzę, wspominam, bujam w obłokach. Domyślacie się co dzieje się teraz? Wracają wszystkie chwile spędzone w domu, czasy podstawówki i beztroskich zabaw. Ostatnio kilka dni spędziłam w przedszkolu i zachwycałam się nad dziecięcą wyobraźnią, kiedy to kilka klocków stawało się naprzemiennie to zamkiem dla królewny, to szczotką w salonie fryzjerskim, to innym razem pizzą w ekskluzywnej restauracji. Też kiedyś byłam takim dzieckiem. A teraz? Za 13 dni będę żoną... Ten czas "tuż przed" jest przesycony wspomnieniami i tęsknotami. Człowiek zdaje sobie coraz bardziej sprawę z tego, że coś się kończy, a coś się zaczyna. Bo taka jest kolej naszego życia...

Jestem z e s t r e s o w a n a...

Źródło: www.cerezadeco.fr
Uspokój się ... spokojnie ... nie ma się co stresować ... wszystko będzie dobrze.
Sama sobie to powtarzam i wszyscy wokół też to powtarzają. Pewnie coś w tym jest :) Czym się tak stresować? Oj jest tego trochę: czy goście będą zadowoleni, czy muzyka będzie pasowała, czy wszystko będzie dobrze, czy auto się nie zepsuje, czy makijaż się utrzyma, czy pierwszy taniec się uda czy... czy... czy... Przyznam się, że ilekroć pomyślę o którejś z tych rzeczy, automatycznie pojawia się "to coś" w środku, ta uściskowa mieszanka pełna przejęcia i poddenerwowania. Chwilami chciałabym, aby Ten Dzień nadszedł i trwał dłuuuuugo długo długo, a innym razem chcę, żeby było "po" i żeby nastała błoga codzienność :). Ale...uspokajam się, żeby powiedzieć tak. Choć jutro rano pewnie znów obudzę się z tą mieszanką radości i przejęcia jednocześnie. Nic dziwnego...z tym też pójdę spać. Przejęta, lecz szczęśliwa.

Jestem n i e c i e r p l i w a...

Źródło: www.bolsacarteira.com.br
W pracy logopedy bardzo ważna jest umiejętność czekania i bycia cierpliwym. Praca i terapia czy to z dzieckiem, czy - tym bardziej - z dorosłym, jest często bardzo długotrwała i na efekty musimy czekać tygodniami, miesiącami lub jeszcze dłużej, wszystko zależy od sytuacji. Jako logopeda jestem cierpliwa. Jako ja, jako przyszła Panna Młoda - już nie. Im bliżej, tym bardziej moja niecierpliwość wzrasta. Tym bardziej zerkam na zegarek, patrząc ile jeszcze czasu zostało do wieczora, bo chciałoby się już kolejny dzień i kolejny i żeby było już, teraz, natychmiast. Jestem niecierpliwa i przebieram nogami, i chodzę od okna do okna, z kąta w kąt, z jednego pokoju do drugiego. I czekam, aż suknia wyląduje w moim domu, i czekam aż moja rodzina wróci z rozjazdów i będziemy wszyscy, i czekam aż mój przyszły mąż będzie miał wolne od pracy i przyjedzie wreszcie by być obok. I...i to wielka szkoła cierpliwości. Jeszcze troszkę, jeszcze troszeczkę...

I nade wszystko, co najważniejsze,
jestem k o c h a n a
jestem z a k o c h a n a
obłędnie...

Źródło: MadeInHisImage
Tak. Jestem kochana, szanowana, otaczana troską. O tym marzy każda kobieta. O tym marzyłam i ja. Moje marzenie spełnia się każdego dnia na nowo. Ale wzajemna miłość nie może być nieodwzajemniona. Dlatego i ja kocham. I zakochuję się. Mówi się, że z czasem zakochanie pryska i przeradza się w miłość: piękną, dojrzałą, cierpliwą, tę, która unosi każdy trud i przeciwności. To prawda, zgadzam się z tym. Że w pewnym momencie przechodzimy w naszej miłości na inny poziom, idziemy coraz wyżej. Ale to wcale nie przekreśla zakochania: tego pierwszego, niewinnego, z motylami w brzuchu i błyskiem w oku. Na 13 dni przed ślubem jestem na nowo zakochana, moje motyle w brzuchu dostały nowy zastrzyk energii i latają jak szalone. Jestem jeszcze bardziej pewna tej decyzji i tego mężczyzny. Bo kocham i jestem zakochana. I polecam to każdemu, byście - jeśli jesteście w związkach - zakochiwali się w sobie na nowo zawsze, kiedy tylko to możliwe. 


W moim pokoju wisi już biały welon.
A obok, w pudełeczku, czekają obrączki.
Wszystko czeka.
Moje serce czeka.

Jestem szczęśliwie przejęta, niecierpliwa i pełna miłości.
Po prostu.



You Might Also Like

12 komentarze

  1. Nawet nie wiesz jak się cieszę Twoim szczęściem...:) I jak się uśmiecham, kiedy to wszystko czytam, i odnajduję w tym siebie i swoje marzenia, które kiedyś Ktoś zapisał w moim sercu. I lubię myśleć jak to będzie, kim będę za parę lat, gdzie będę mieszkać i co studiować... i czy w tym wszystkim będę szczęśliwa... I jak prawdziwa romantyczka lubię myśleć o tym, że kiedyś na mojej drodze pojawi się ten ktoś, kto zdobędzie moje serce... I choć czasem dopada mnie niecierpliwość, to wierzę, że Bóg przyśle go w odpowiednim momencie, i lubię na to czekać, i się za niego modlić... Życzę Ci błogosławionego wyczekiwania, moja "siostro - romantyczko"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja uwielbiam komentarze od Ciebie! <3
      Czekaj cierpliwie, przyznam, że mojego prawie-męża poznałam niespodziewanie, ale gdy już Pan Bóg mi go zesłał, to jednocześnie zrobił to tak, jak zawsze marzyłam. ON zna nasze pragnienia. Zna Twoje pragnienia. I wszystko pięknie się będzie działo :) :)

      Dziękuję!!! :*

      Usuń
  2. Bardzo lubię Cię czytać... I ilekroć czytam, tylekroć myślę sobie, że chciałabym być choć trochę taka jak Ty. Masz piękne wnętrze...
    A i jeszcze, chyba zacznę tu wchodzić tylko po to, aby posłuchać muzyki...
    :* +

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że mogę "usłyszeć" te słowa właśnie od Ciebie! <3

      I zapraszam choćby dla posłuchania muzyki. :) :) :)

      Usuń
  3. Właśnie zdałam sobie sprawę, że to lecą w kółko 3 utwory... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie ich więcej, obiecuję :) :)

      Usuń
  4. a może kolejny wpis obrazujący emocje, które tkwią w Tobie na dzień przed...? ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. ale supcio:) nie pytam więc jak się czujecie:) pamiętam w modlitwie i wasze szczęście mnie uszczęśliwia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudownie się to czyta.:) Taki mi zrobiłaś powrót do przeszłości tym wpisem.:)
    Już wrzesień, więc... Witaj w gronie ŻON. :D :D dużo miłości, cierpliwości i siły Wam życzę. Małżeństwo to wspaniała przygoda. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małżeństwo to wspałania przygoda - tak :)

      Usuń
  7. A teraz z obecnej perwspektywy pośluben też uważasz, że to całe krzątanie bylo potrzebne ta mieszkana myśli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm.... tak sobie myślę, że bez krzątania nie da się tak naprawdę obejść. Trzeba załatwić to, tamto i jeszcze coś innego. I tak miałam duże wsparcie w przyjaciołach, którzy byli niemalże na moje skinienie i potrafili w mgnieniu oka gdzieś pojechać, kogoś odebrać, jestem i za to bardzo wdzięczna. A mieszanka myśli? Ona po prostu jest, niezależnie od nas. Może to zależy od charakteru ale wydaje mi sie, że jest to tak ważny dzień, tak wyjątkowy i jeszcze do tego jeśli się jest takim wrażliwcem jak ja, to już bez mieszanki emocji się tego nie przejdzie. Ale to było dobre. To mi pokazało jak ważne rzeczy się dzieją. Rzeczy, które zmienią całe moje życie :)

      Usuń

Popular Posts

Like us on Facebook

Flickr Images

Instagram

Subscribe