UWIELBIAM

11:02:00


Są takie chwile, kiedy siadam na kanapie, włączam RMF Classic i wchłaniam to, co dzieje się wokół. I czuję, że wiele dobra otrzymałam. I zaczynam to wszystko doceniać i uświadamiać sobie, że jest tyle rzeczy i chwil w moim życiu, które po prostu... uwielbiam.

Uwielbiam budzić się i widzieć przed sobą małą twarzyczkę mojej córeczki, która jeszcze najczęściej śpi i oddycha tak spokojnie. Uwielbiam wstawać wtedy po cichutku, żeby przyszykować się do rozpoczynającego się dnia. Wraz z narodzinami Laury zrobiłam się rannym ptaszkiem, a znana byłam z długiego spania i leniuchowania w łóżku do południa. Teraz jednak wiem, że ten czas poranny jest mi potrzebny, bardzo, bo...

Uwielbiam, gdy w domu panuje jeszcze poranna cisza, a ja nastawiam wodę na ulubioną inkę. Przygotowuję je pieczołowicie. Wyciągam mój ulubiony słoik, który dostaliśmy w prezencie i już po otwarciu upajam się zapachem zbożowej kawy. Biorę jeden z moich ulubionych kubków, wsypuję dwie duże łyżeczki kawy, słodzę solidnie i zalewam wodą. Do tego mleko... w takiej ilości, aż kawa nabierze mojego ulubionego koloru. Uwielbiam tę moją chwilę. Inka to cudowne rozpoczęcie dnia. Zaraz potem szybko się szykuję, doprowadzam do ładu fryzurę i zaspaną twarz. Czuję, że sił mam coraz więcej. I słyszę nagle ciche pomrukiwanie dochodzące z sypialni. Tak, to już ta pora i...

Uwielbiam ten czas! Szybko biegnę do sypialni, żeby zdążyć przed otwarciem oczu Laury. Staram się, aby po przebudzeniu córeczka widziała moją twarz, a w zamian otrzymuję delikatne uśmiechy, które ostatnio pojawiają się coraz częściej. Ileż miłości i ciepła rozlewa się wtedy w moim sercu! Uwielbiam po stokroć! Naszą poranną porę karmienia, ciepło tego maleńkiego ciałka, które przytulone jest do mnie delikatnie. Pochłaniam te chwile bo wiem, że kiedyś się skończą a ja będę tęskniła do tej niezastąpionej bliskości.


Uwielbiam, gdy mój Mąż wraca z pracy. Nie dlatego, że jestem zmęczona i z chęcią przyjęłabym czyjąś pomoc. Ale dlatego, że wreszcie jesteśmy w domu wszyscy razem. Że mogę podać mu obiad, czasem przygotowany na czas, a czasami robiony w pośpiechu. Że mogę na niego patrzeć, gdy on tego nie widzi i w duchu dziękować za niego. Uwielbiam, gdy w ciągu dnia możemy się przytulić, porozmawiać, albo i nie rozmawiać, ale być blisko. Uwielbiam, gdy patrzymy razem na śpiącą Laurę i zachwycamy się tym, jak idealna może być ta mała Istota. Uwielbiam patrzeć, jak Mała przytula się do swojego Taty czując, że w jego ramionach jest naprawdę bezpieczna. Uwielbiam patrzeć, jaką miłością obdarza swoją córkę mój Mąż, jak jest delikatny, ale pewny swoich działań. Jak ją przytula, buja, usypia. Czasem ja nie potrafię, a on tak. Uwielbiam ich razem, bo w tej dwójce jest całe moje szczęście.


Uwielbiam spotykać się ludźmi. Doceniam to szczególnie teraz, kiedy nie zawsze mamy możliwość, żeby wybrać się w dalszą podróż do rodziny czy przyjaciół. Wtedy docenia się takie spotkania jeszcze bardziej. Uwielbiam, gdy odwiedzają nas bliscy, gdy cieszymy się swoją obecnością, rozmawiamy, jesteśmy. Uwielbiam spotkania z przyjaciółmi, doświadczam wtedy, jak cudownych ludzi mam wokół siebie. To skarb! Ale mimo wszystko...

Uwielbiam też samotność. Nie taką dosłowną, lecz naszą samotność, kiedy jesteśmy sami, tylko my, nasza rodzina, w naszym domu. To piękne chwile, które tworzą codzienność naszej rodziny: zwykłą, lecz niezwykłą zarazem. 

Uwielbiam piec słodkości. Cieszyć się tymi chwilami, gdy przygotowuję coś dla nas lub dla gości. Kiedy wkładam serce w to, co robię, by moim najbliższym sprawić odrobinę radości. Uwielbiam te proste czynności, wykonywane z wdzięcznością, radością i ze szczyptą miłości. Taki mój przepis, nie tylko kulinarny, ale życiowy. Czynić wszystko z miłości.


I uwielbiam to, co dzieje się teraz. Gdy piszę do Was, a moja mała córeczka śpi. Gdy słyszę gotującą się na kuchence zupę, a z radia płyną dźwięki muzyki klasycznej i filmowej. Gdy czuję, że wszystko nabiera głębszego sensu, większego znaczenia. Gdy dojrzewam z każdą chwilą do roli żony, mamy, pani domu. Uwielbiam to moje życie. Uwielbiam i k o c h a m.




You Might Also Like

10 komentarze

  1. Och Marto czytam często Twoje wpisy ze wzruszeniem. Potrafisz pisać z takim wyczuciem i wrażliwością. To musi być niesamowite doświadczenie być żoną, mamą a kiedyś tam w przyszłości babcią. Fajnie, że w życiu są różne etapy. Ja staram się korzystać na maksa kiedy jeszcze tego typu obowiązki mnie nie dotyczą, ale lubię czytać np. literaturę związaną z małżeństwem czy macierzyństwem bo teraz jest chyba ten jedyny czas kiedy można to robić i należałoby co nieco wiedzieć na przyszłość.
    Pozdrowienia dla całej Waszej trójki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diano, bardzo Ci dziękuję, za tak ciepłe słowa.
      A ten czas, który teraz przechodzisz jest piękny. Ta wolność jest piękna. Wolność, która przygotowuje do kolejnego etapu. Fajnie, że tak pozytywnie i intensywnie ją wykorzystujesz na swój rozwój. Pamiętaj, najlepszą książką jest Twoje serce i Twoja intuicja. Przerobiłam to na sobie. Wiele przeczytałam, ale dopiero gdy stajesz w pewnej sytuacji zaglądasz do swojego serca. Powodzenia i od-zdrawiamy gorąco! :)

      Usuń
  2. a ja UWIELBIAM Martuś czytać Twoje wpisy! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To cudownie, że gdy wokół tyle narzekania jest ktoś, kto uwielbia swoje życie, swoje tu i teraz.
    Kiedyś byłam malkontentką, wiecznie niezadowoloną. Jedno zdarzenie, trudne, ale teraz wiem, że potrzebne otworzyło mi oczy na to, jak wspaniałe jest moje życie. Teraz staram się czerpać z codzienności te swoje "uwielbiam".
    Dzieci tak szybko rosną, wszystko się zmienia, ale ważne, by nasze dobre nastawienie się nie zmieniało.


    Pozdrowienia dla całej tròjki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Swoje tu i teraz" - trzeba nam zacząć to doceniać. Dziękuję za Twoje ciepłe słowa :)
      Czasem trzeba doświadczyć czegoś trudnego, aby zobaczyć ile dobra jest wokół. Też przez coś takiego przeszłam.
      Uściski! :)

      Usuń
  4. Pięknie piszesz. Dużo narzekamy, że to czy tamto jest nie tak, że czegoś nam brakuje, a całe szczęście jest w zasięgu ręki. Bardzo łatwo przychodzi mówienie, jak to nam jest źle, a z trudem przyznajemy, że nie jest aż tak strasznie. Uświadomiłam sobie ostatnio (a przecież cały czas to wiedziałam), jak cudowne życie mam - wspaniałych rodziców, którzy całe życie robią wszystko, żeby dzieciom było jak najlepiej, wspaniałego męża, który dba o mnie, chroni. Takie pozornie proste rzeczy (kawa rano, razem spędzany wieczór) tworzą niezwykłe życie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że dałaś mi nadzieję z tym przeobrażeniem się w rannego ptaszka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. no proszę jak pięknie :) uściski dla ciebie i maleńkiej!

    OdpowiedzUsuń

Popular Posts

Like us on Facebook

Flickr Images

Instagram

Subscribe