Lubię jesień. A nawet bardzo. Gdyby jesień oznaczała rześkie poranki, słoneczne spacery, szeleszczące liście i mnóstwo kolorów, byłaby to zdecydowanie moja najukochańsza pora roku. Trudniej z tą jesienią deszczową, ale póki mogę siedzieć w ciepłym domku, nawet i taką przyjmę. Dla mnie jesień to jednak coś więcej.
Jesień ma w sobie coś takiego, co ociepla nasze serca. A przynajmniej moje. Sprawia, że pragniemy otaczać się ciepłem: światłem, świecami, ciepłymi barwami, pluszowym kocem, grubymi swetrami i wszystkim, co sprawia, że jest nam ciepło. Jesień to takie preludium do zimowych wieczorów, gdzie pragnienie ciepła spotęguje się jeszcze bardziej. Ale ja już teraz lubię tym ciepłem wypełniać przestrzeń. To jesienią najlepiej zaczyna smakować słodkie kakao, albo gorąca czekolada z mlekiem. To jesienią przygotowuję do dzbanka gorącą herbatę z sokiem, która jest idealnym rozpoczęciem i zakończeniem dnia. Jesienią przynoszę do domu wrzosy, które sprawiają, że ta barwna pora roku nabiera jeszcze większej jesienności.
Jesień to mój czas na spokojny dzień. To świeże i chłodne powietrze wpuszczone do domu przez otwarte okno. To przyjemna książka czytana pod ciepłym kocem. To wieczory, podczas których świece palą się codziennie, sprawiając, że przytulnie się robi w tym naszym domu. To taka pora, kiedy zbieram kasztany w drodze do domu, a z kasztanami jakąś samotną szyszkę podniosę z ziemi. Mąż mój się uśmiecha, gdy staję co trzy kroki i zbieram, co tylko moje oko dojrzy. Ale tak to już jest z tą jesienią. I tak to już jest ze mną, zbieraczem domowych skarbów.
Kocham te jesienne barwy: ciepłe brązy, pomarańcze, promienie słońca takie ciepłe. Jest mi wtedy dobrze. Wypijam kubek gęstego soku i rozglądam się po tym naszym domu, coś zmieniam, żeby już nie wakacyjnie było, ale jesiennie. Coś przestawiam, dokładam, upiększam. Jesień to dla mnie czas zmian. Tak jak wiosna budzi każde wnętrze do życia, tak jesień nasz dom wycisza i uspokaja. Lubię to uciszenie. I lubię wtedy usiąść i słuchać ciszy, odgłosów ptaków, śmiechów dzieci wracających z przedszkola, jesienią to wszystko jest dla mnie inne. A może to ja jestem inna jesienią?
Jest jeszcze coś, co jesienią jest równie wyjątkowe, a jeszcze bardziej ocieplające. To miłość, moi drodzy. To czułości i troska. To przytulanie, bo cóż ociepla bardziej, niż drugi człowiek, kochający tak bardzo? Miłość to najważniejszy składnik każdego dnia, każdej pory roku, także i naszej jesieni. Bo bez miłości inaczej wszystko smakuje. A chodzi o to, żeby przepis na jesień był idealny!
To mój osobisty na jesień przepis, co chwilę urozmaicany, udoskonalany, lecz na jesień idealny.
A Twój przepis na jesień?
Jakie ma składniki?












